オペラ作曲家別索引

オペラ対訳完成

その他対訳完成

対訳一部完成

このサイトについて

アクセス数

  • 今日  -
  • 昨日  -
  • 累計  -

翻訳エンジン


bose_soundlink_color_ii



SCENA 5
Cześnikowa, Stefan, Zbigniew.

Cześnikowa
przypatrując się młodym
Witam was, witam kochane dzieciska,
Więc powracacie do cichego siedliska,
Toż sąsiedzi w każdej dobie,
Będą was wydzierać sobie.
Będą radzi wam bez granic!
Bo gdzie brak chłopców,
A dziewczątek dość,
Taki jak każdy z was, pożądany gość.

Stefan
Niestety! to się nie zda na nic.

Zbigniew
Na nic, stryjeneczko, na nic!

Cześnikowa
Na nic? jeśli już ich dusze
Uroczyła piękna płeć,
Dawne więzy stargam, skruszę
I zastawię nową sieć.

Zbigniew i Stefan
Na nic, na nic, nasze dusze
Nie tak łatwo wpadną w sieć,
Na miłosne serc katusze
Nas nie skaże piękna płeć!

Cześnikowa
Tak, tak, to się nie zda na nic.
Toteż co tchu przybyłam tu,
Aby zwierzyć wam
Jakie plany mam!
Z tej strony Powiśla
Dziewczątek bez liku,
A każda przemyślą
O ładnym chłopczyku.
Lecz z tajnej przyczyny,
O chłopców nie snadnie,
Zaledwie jedyny,
Na siedem przypadnie!
Stąd smucą się matki
Z daremną nadzieją,
Bo lube ich kwiatki
Samotnie starzeją.
Stąd gdy się tu zjawi
Czy młody, czy stary,
Sąsiedzi łaskawi
O niego we swary.
Matunie, cioteczki,
Stryjowie, ojcowie,
Prowadzą ploteczki,
Aż miesza się w głowie.
Nim pannie tu który
Wyjawi zapały,
Nim skończy konkury,
Rozszarpią w kawały.
Aż biedny chłopak,
Znudziwszy się,
Chęciom na opak,
Wybiera źle!
Ale o was próżna trwoga,
Was ominie kolej ta,
Bo stryjenka z łaski Boga,
O bratanków szczerze dba!

Stefan i Zbigniew
razem
Ale o nas próżna trwoga,
Nas ominie kolej ta,
Bo stryjenka z łaski Boga,
O bratanków szczerze dba!

Cześnikowa
Ale o was próżna trwoga,
Was ominie kolej ta,
Bo stryjenka z łaski Boga,
O bratanków szczerze dba!
Ze Skier Skarbnikowa
Córeczki dwie chowa,
I dla nich jedynie
Talarów dwie skrzynie.
Tam chata szlachecka
Co dumą nie drażni,
Tam jestem od dziecka
W serdecznej przyjaźni.
Córeczka Agatka
Potulna owieczka,
Dwadzieścia dwa latka,
Jak anioł dzieweczka,
Ta twoją Stefanie
Z pewnością zostanie,
Bo dałam już słowo
Mieć ją bratankową!
A druga Brygidka,
Dwudziesty i czwarty,
Twarzyczka niebrzydka,
Noseczek zadarty.
W tej miłość zakrzewię
Dla ciebie Zbigniewie.
I jej dałam słowo
Mieć ją bratankową!
Biedni sąsiedzi
Toż będzie kwas!
do młodych
Na złość gawiedzi
Pożenię was!
Do jednego
Będziesz miał prześliczną żonę,
do drugiego
Aniołeczka będziesz mieć,
do obu
Dałam słowo niewzruszone,
Trudno wam inaczej chcieć!

Stefan i Zbigniew
Silną naszych serc dewizę
Czyż rozerwie piękna płeć?
Co się rzekło - niewzruszenie!
Nie możemy swatów chcieć!

Zbigniew
Z synowskim afektem stryjeneczko,
Składamy za troskliwość korne dziękczynienie,
Lecz się zanadto twa dobroć pospieszyła,
Bo mamy inne postanowienie.

Stefan
Tak inne wcale.

Cześnikowa
Ciekawam bardzo czy je pochwalę?

Zbigniew
Uprawiać chcemy żyzny łan,
Wzajemnie dzielić pracy trud,
Miłować nasz wieśniaczy lud,
O jego byt serdecznie dbać.
W radości, w troskach udział brać,
I niezależny zachować stan.

Cześnikowa
Co, co, co? nie żenić się?

Stefan i Zbigniew
Nie, nie stryjeneczko, nie!

Cześnikowa
To szaleństwa istny plon.

Stefan i Zbigniew
Nie, nie, nie! nie chcemy żon!

Cześnikowa
To szalonych głów marzenie,
Chcieć zmarnować serca kwiat.
Ich zamiary wnet odmienię,
Każdy żonkę pojmie rad.

Stefan i Zbigniew
Chcieć nas żenić - to marzenie,
Nie pójdziemy za nim w ślad,
Ja się nigdy nie ożenię,
Kawalerem będzie brat.

Zbigniew
Najpierw się wioską zajmiemy szczerze,
By w łasce Bożej kwitła szczęśliwa,
Potem się długi zewsząd odbierze,
Gdzie ojciec złożył nieco grosiwa.
I niepotrzebna będzie palestra,
Boć tu dokoła uczciwi ludzie,
Potem zajedziem po mroźnej grudzie
Do Kalinowa w sam dzień Sylwestra.

Cześnikowa
przerywając nagle
Do Kalinowa!? co? do pana Miecznika!
Sami?

Zbigniew
Koniecznie, tam największy dług.

Cześnikowa
Ja nie pozwolę!

Zbigniew
Skądże zakaz wynika?

Cześnikowa
Tamtego dworu niebezpieczny próg!

Stefan
Jak to?

Cześnikowa
Ślijcie kogo chcecie,
A od złego Bóg uchowa!

Zbigniew
Lecz stryjenko, rozważ przecie,
Wszak ci Miecznik z Kalinowa,
Przyjacielem ojca był,
Więc posyłać nie wypada,
Rodzic z nim jak z bratem żył.
Musim jechać.

Cześnikowa
Boże! Boże mój kochany,
Jaką ich ocalić radą?
Aj! jeżeli tam pojadą,
Za nic, za nic moje plany!

Zbigniew
Stryjeneczko w imię Boga!
Co ma znaczyć twoja trwoga?

Cześnikowa
Co ma znaczyć, biada! biada!

SCENA 6
Ci sami, Grześ, potem wieśniacy, wieśniaczki i Maciej.

Grześ
wbiegając z głębi
Już zebrała się gromada!
Widać lud przez otwarte drzwi.

Cześnikowa
Aha! Jeszcze sposób mam...
biegnąc ku drzwiom
Pójdźcie, pójdźcie, wejdźcie tu!
Choć mi w piersiach braknie tchu
Powiem, co zagraża wam!

Zbigniew, Stefan i wszyscy
Co nam zagraża?

Cześnikowa
Wasi dwaj panicze,
Którym, jak moim własnym synom życzę
Skoro nadejdzie zimowa doba,
Mimo mej prośby, jakby dla uporu
Do Kalinowa do strasznego dworu,
Pojadą i przepadną oba!

Chór
Pojadą i przepadną oba!
Mocny Boże!

Cześnikowa
W strasznym dworze!

Cześnikowa i chór
W strasznym dworze zginą oba!

Stefan
Stryjeneczko, zlituj się!

Cześnikowa
Posłuchajcie mnie!
Wśród szumu lasów, od wsi z daleka,
Gdzie co noc jęczy puszczyków chór,
Kędy szemrzący potok przenika,
Stoi na wzgórzu ponury dwór.
Na jego pana, co żył przed laty,
Bóg rzucił z nieba przekleństwo swe,
Zły duch zamieszkał pyszne komnaty
I odtąd dwór ten strasznym się zwie.
Tam co noc jęki dusz pokutnicze,
Trwożnych mieszkańców przejmują słuch,
Tam chcą pojechać wasi panicze,
Tam ich nieszczęścia powiedzie duch.

Chór
Tam co noc jęki dusz pokutnicze,
Trwożnych mieszkańców przejmują słuch,
Tam chcą pojechać nasi panicze,
Tam ich nieszczęścia powiedzie duch.

Stefan i Zbigniew
Ach! to obawy błahe szalenie,
Co tylko trwożnych zarażają słuch,
Bądźcie spokojni, wrócą panicze,
Wiedzie ich Boskiej opieki duch.

Zbigniew
do ludzi
Kochani! w troskliwe przesadzonej mierze,
Drogą stryjenkę strach daremny bierze.
Czyż tam jedziemy by pokrzywdzić kogo,
By wydrzeć co nam nie należy?
Nie, nie! czyste serce w nas!
Tacy się tylko obawiać mogą,
Których sumienie sczerniało od skaz!
Ależ tutaj, czcza obawa,
Po należny jedziem dług!
Gdzie jak nasza święta sprawa,
Tam jej los prowadzi Bóg!

Cześnikowa
Choć swatania trudna sprawa,
Dałam słowo, spłacę dług.
Pierwej od nich szybka, żwawa,
Muszę przebyć straszny próg!

Stefan i Zbigniew
do stryjenki
Zabobonna to obawa,
Po należny jedziem dług
Gdzie jak nasza święta sprawa,
Tam jej los prowadzi Bóg!

Maciej
Wprawdzie panów święta sprawa,
Po należny jadą dług,
Jednak chwyta mnie obawa,
W ten diabelski wstąpić próg.

Wieśniacy
Tak, daremna w nas obawa,
Po należny jadą dług,
A gdziekolwiek święta sprawa,
Tam jej los prowadzi Bóg!
SCENA 5
Cześnikowa, Stefan, Zbigniew.

Cześnikowa
przypatrując się młodym
Witam was, witam kochane dzieciska,
Więc powracacie do cichego siedliska,
Toż sąsiedzi w każdej dobie,
Będą was wydzierać sobie.
Będą radzi wam bez granic!
Bo gdzie brak chłopców,
A dziewczątek dość,
Taki jak każdy z was, pożądany gość.

Stefan
Niestety! to się nie zda na nic.

Zbigniew
Na nic, stryjeneczko, na nic!

Cześnikowa
Na nic? jeśli już ich dusze
Uroczyła piękna płeć,
Dawne więzy stargam, skruszę
I zastawię nową sieć.

Zbigniew i Stefan
Na nic, na nic, nasze dusze
Nie tak łatwo wpadną w sieć,
Na miłosne serc katusze
Nas nie skaże piękna płeć!

Cześnikowa
Tak, tak, to się nie zda na nic.
Toteż co tchu przybyłam tu,
Aby zwierzyć wam
Jakie plany mam!
Z tej strony Powiśla
Dziewczątek bez liku,
A każda przemyślą
O ładnym chłopczyku.
Lecz z tajnej przyczyny,
O chłopców nie snadnie,
Zaledwie jedyny,
Na siedem przypadnie!
Stąd smucą się matki
Z daremną nadzieją,
Bo lube ich kwiatki
Samotnie starzeją.
Stąd gdy się tu zjawi
Czy młody, czy stary,
Sąsiedzi łaskawi
O niego we swary.
Matunie, cioteczki,
Stryjowie, ojcowie,
Prowadzą ploteczki,
Aż miesza się w głowie.
Nim pannie tu który
Wyjawi zapały,
Nim skończy konkury,
Rozszarpią w kawały.
Aż biedny chłopak,
Znudziwszy się,
Chęciom na opak,
Wybiera źle!
Ale o was próżna trwoga,
Was ominie kolej ta,
Bo stryjenka z łaski Boga,
O bratanków szczerze dba!

Stefan i Zbigniew
razem
Ale o nas próżna trwoga,
Nas ominie kolej ta,
Bo stryjenka z łaski Boga,
O bratanków szczerze dba!

Cześnikowa
Ale o was próżna trwoga,
Was ominie kolej ta,
Bo stryjenka z łaski Boga,
O bratanków szczerze dba!
Ze Skier Skarbnikowa
Córeczki dwie chowa,
I dla nich jedynie
Talarów dwie skrzynie.
Tam chata szlachecka
Co dumą nie drażni,
Tam jestem od dziecka
W serdecznej przyjaźni.
Córeczka Agatka
Potulna owieczka,
Dwadzieścia dwa latka,
Jak anioł dzieweczka,
Ta twoją Stefanie
Z pewnością zostanie,
Bo dałam już słowo
Mieć ją bratankową!
A druga Brygidka,
Dwudziesty i czwarty,
Twarzyczka niebrzydka,
Noseczek zadarty.
W tej miłość zakrzewię
Dla ciebie Zbigniewie.
I jej dałam słowo
Mieć ją bratankową!
Biedni sąsiedzi
Toż będzie kwas!
do młodych
Na złość gawiedzi
Pożenię was!
Do jednego
Będziesz miał prześliczną żonę,
do drugiego
Aniołeczka będziesz mieć,
do obu
Dałam słowo niewzruszone,
Trudno wam inaczej chcieć!

Stefan i Zbigniew
Silną naszych serc dewizę
Czyż rozerwie piękna płeć?
Co się rzekło - niewzruszenie!
Nie możemy swatów chcieć!

Zbigniew
Z synowskim afektem stryjeneczko,
Składamy za troskliwość korne dziękczynienie,
Lecz się zanadto twa dobroć pospieszyła,
Bo mamy inne postanowienie.

Stefan
Tak inne wcale.

Cześnikowa
Ciekawam bardzo czy je pochwalę?

Zbigniew
Uprawiać chcemy żyzny łan,
Wzajemnie dzielić pracy trud,
Miłować nasz wieśniaczy lud,
O jego byt serdecznie dbać.
W radości, w troskach udział brać,
I niezależny zachować stan.

Cześnikowa
Co, co, co? nie żenić się?

Stefan i Zbigniew
Nie, nie stryjeneczko, nie!

Cześnikowa
To szaleństwa istny plon.

Stefan i Zbigniew
Nie, nie, nie! nie chcemy żon!

Cześnikowa
To szalonych głów marzenie,
Chcieć zmarnować serca kwiat.
Ich zamiary wnet odmienię,
Każdy żonkę pojmie rad.

Stefan i Zbigniew
Chcieć nas żenić - to marzenie,
Nie pójdziemy za nim w ślad,
Ja się nigdy nie ożenię,
Kawalerem będzie brat.

Zbigniew
Najpierw się wioską zajmiemy szczerze,
By w łasce Bożej kwitła szczęśliwa,
Potem się długi zewsząd odbierze,
Gdzie ojciec złożył nieco grosiwa.
I niepotrzebna będzie palestra,
Boć tu dokoła uczciwi ludzie,
Potem zajedziem po mroźnej grudzie
Do Kalinowa w sam dzień Sylwestra.

Cześnikowa
przerywając nagle
Do Kalinowa!? co? do pana Miecznika!
Sami?

Zbigniew
Koniecznie, tam największy dług.

Cześnikowa
Ja nie pozwolę!

Zbigniew
Skądże zakaz wynika?

Cześnikowa
Tamtego dworu niebezpieczny próg!

Stefan
Jak to?

Cześnikowa
Ślijcie kogo chcecie,
A od złego Bóg uchowa!

Zbigniew
Lecz stryjenko, rozważ przecie,
Wszak ci Miecznik z Kalinowa,
Przyjacielem ojca był,
Więc posyłać nie wypada,
Rodzic z nim jak z bratem żył.
Musim jechać.

Cześnikowa
Boże! Boże mój kochany,
Jaką ich ocalić radą?
Aj! jeżeli tam pojadą,
Za nic, za nic moje plany!

Zbigniew
Stryjeneczko w imię Boga!
Co ma znaczyć twoja trwoga?

Cześnikowa
Co ma znaczyć, biada! biada!

SCENA 6
Ci sami, Grześ, potem wieśniacy, wieśniaczki i Maciej.

Grześ
wbiegając z głębi
Już zebrała się gromada!
Widać lud przez otwarte drzwi.

Cześnikowa
Aha! Jeszcze sposób mam...
biegnąc ku drzwiom
Pójdźcie, pójdźcie, wejdźcie tu!
Choć mi w piersiach braknie tchu
Powiem, co zagraża wam!

Zbigniew, Stefan i wszyscy
Co nam zagraża?

Cześnikowa
Wasi dwaj panicze,
Którym, jak moim własnym synom życzę
Skoro nadejdzie zimowa doba,
Mimo mej prośby, jakby dla uporu
Do Kalinowa do strasznego dworu,
Pojadą i przepadną oba!

Chór
Pojadą i przepadną oba!
Mocny Boże!

Cześnikowa
W strasznym dworze!

Cześnikowa i chór
W strasznym dworze zginą oba!

Stefan
Stryjeneczko, zlituj się!

Cześnikowa
Posłuchajcie mnie!
Wśród szumu lasów, od wsi z daleka,
Gdzie co noc jęczy puszczyków chór,
Kędy szemrzący potok przenika,
Stoi na wzgórzu ponury dwór.
Na jego pana, co żył przed laty,
Bóg rzucił z nieba przekleństwo swe,
Zły duch zamieszkał pyszne komnaty
I odtąd dwór ten strasznym się zwie.
Tam co noc jęki dusz pokutnicze,
Trwożnych mieszkańców przejmują słuch,
Tam chcą pojechać wasi panicze,
Tam ich nieszczęścia powiedzie duch.

Chór
Tam co noc jęki dusz pokutnicze,
Trwożnych mieszkańców przejmują słuch,
Tam chcą pojechać nasi panicze,
Tam ich nieszczęścia powiedzie duch.

Stefan i Zbigniew
Ach! to obawy błahe szalenie,
Co tylko trwożnych zarażają słuch,
Bądźcie spokojni, wrócą panicze,
Wiedzie ich Boskiej opieki duch.

Zbigniew
do ludzi
Kochani! w troskliwe przesadzonej mierze,
Drogą stryjenkę strach daremny bierze.
Czyż tam jedziemy by pokrzywdzić kogo,
By wydrzeć co nam nie należy?
Nie, nie! czyste serce w nas!
Tacy się tylko obawiać mogą,
Których sumienie sczerniało od skaz!
Ależ tutaj, czcza obawa,
Po należny jedziem dług!
Gdzie jak nasza święta sprawa,
Tam jej los prowadzi Bóg!

Cześnikowa
Choć swatania trudna sprawa,
Dałam słowo, spłacę dług.
Pierwej od nich szybka, żwawa,
Muszę przebyć straszny próg!

Stefan i Zbigniew
do stryjenki
Zabobonna to obawa,
Po należny jedziem dług
Gdzie jak nasza święta sprawa,
Tam jej los prowadzi Bóg!

Maciej
Wprawdzie panów święta sprawa,
Po należny jadą dług,
Jednak chwyta mnie obawa,
W ten diabelski wstąpić próg.

Wieśniacy
Tak, daremna w nas obawa,
Po należny jadą dług,
A gdziekolwiek święta sprawa,
Tam jej los prowadzi Bóg!



|新しいページ|検索|ページ一覧|RSS|@ウィキご利用ガイド | 管理者にお問合せ
|ログイン|